Strajk dzieci wrzesińskich 1901 roku – dzieci, które powiedziały "nie" germanizacji

20 maja 1901 roku we Wrześni rozegrała się jedna z najbardziej dramatycznych scen w historii polskiego oporu przeciwko zaborcom. W Katolickiej Szkole Ludowej kilkunastoletnie dzieci odmówiły posłuszeństwa pruskiemu systemowi oświaty. Ich bunt przeciwko usunięciu języka polskiego z lekcji religii zapoczątkował falę protestów, która wstrząsnęła całym zaborem pruskim i stała się symbolem walki o polską tożsamość.

dzieci Wrzesińskie dzieci Wrzesińskie
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Tło wydarzeń: nasilenie germanizacji

Po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku władze pruskie systematycznie realizowały politykę germanizacji na ziemiach polskich. Język polski był stopniowo eliminowany ze szkół. Na początku XX wieku pozostał jedynie w lekcjach religii i śpiewu kościelnego – ostatnim bastionie polskości w pruskiej edukacji.

Na przełomie marca i kwietnia 1901 roku inspektor szkolny dr Winter odczytał w szkołach rozporządzenie regencji poznańskiej: od nowego roku szkolnego religia i śpiew kościelny miały być nauczane wyłącznie po niemiecku. We Wrześni, w szkole liczącej około 650 uczniów, nowe niemieckie katechizmy pojawiły się 1 kwietnia.

Dzieci odmówiły ich przyjęcia. Symboliczny gest jednej z uczennic – Bronisławy Śmidowiczówny – stał się ikoną protestu: dziewczynka oddała podręcznik nauczycielowi, trzymając go przez fartuszek, jakby nie chciała dotknąć go gołymi rękami.

Kulminacja dramatu – 20 maja 1901

Przez kilka tygodni dzieci konsekwentnie odmawiały odpowiadania po niemiecku na lekcjach religii. Nauczyciele stosowali kary: areszt szkolny i codzienne kary cielesne. Kulminacja nastąpiła 20 maja. Niemiecki nauczyciel Schölzchen na polecenie inspektora wymierzył dotkliwą chłostę 14 najbardziej opornym uczniom (dziewczynki bito po dłoniach, chłopców po pośladkach).

Krzyki i płacz bitych dzieci dotarły na ulicę. Przed szkołą szybko zebrał się wzburzony tłum rodziców i mieszkańców Wrześni. Ludzie próbowali dostać się do budynku, by przerwać bicie. Atmosfera stała się tak napięta, że nauczycieli wyprowadzano spod ochrony policji i żandarmerii sprowadzonej z Gniezna.

Lekarz Ludwik Krzyżagórski stwierdził później, że obrażenia czworga dzieci wykraczały poza dopuszczalną miarę "szkolnej kary".

Proces gnieźnieński i represje

Protesty rodziców doprowadziły do aresztowań. W listopadzie 1901 roku w Gnieźnie odbył się głośny proces gnieźnieński (zwany też procesem wrzesińskim). Przed sądem stanęło 26 osób – głównie rodziców i opiekunów. Skazano 20–25 uczestników na kary od 2 miesięcy aresztu do 2,5 roku więzienia. Najsurowiej ukarano Nepomucenę Piasecką. Nawet miejscowy fotograf Szymon Furmanek otrzymał grzywnę za dokumentowanie wydarzeń.

Duchowym przywódcą strajku był ksiądz Jan Laskowski, który wspierał dzieci i rodziców.

Strajk we Wrześni trwał z przerwami do 1902–1904 roku, ale jego największe znaczenie polegało na zainspirowaniu szerszego ruchu.

Fala strajków w 1906 roku

Wydarzenia wrzesińskie stały się iskrą. W 1906 roku w całym zaborze pruskim wybuchła masowa fala strajków szkolnych. Jednocześnie strajkowało około 75 tysięcy dzieci w blisko 800 szkołach Wielkopolski i Pomorza. Dzieci odmawiały modlitw i odpowiedzi po niemiecku, domagając się prawa do nauki religii w języku ojczystym. Władze reagowały podobnie: chłostą, aresztami, grzywnami i procesami.

Protesty odbiły się szerokim echem w Europie i Stanach Zjednoczonych. Sprawa polska ponownie trafiła na czołówki gazet. Maria Konopnicka napisała "Rotę" właśnie pod wpływem tych wydarzeń – pieśń, która stała się nieformalnym hymnem oporu.

Znaczenie historyczne

Strajk dzieci wrzesińskich pokazał coś niezwykłego: nawet najmłodsi Polacy byli gotowi ponieść ofiarę za język i wiarę. Ich postawa przyczyniła się do konsolidacji społeczeństwa polskiego pod zaborami, wzmocniła poczucie narodowej solidarności i przygotowała pokolenie, które w latach 1918–1921 walczyło o niepodległość.

Dziś, w 125. rocznicę wydarzeń, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uhonorował uczestników strajku specjalną uchwałą, podkreślając, że "dobrze przysłużyli się Polsce".

To nie tylko lekcja historii. To przypomnienie, że czasem najmniejsze dłonie potrafią wstrząsnąć imperium.

Wybrane dla Ciebie