28 czerwca 1956 roku tysiące robotników z Zakładów im. Józefa Stalina, dzisiejszych Zakładów Cegielskiego, wyszło na ulice Poznania. Początkowo protest miał charakter ekonomiczny. Demonstranci domagali się wyższych wynagrodzeń, lepszych warunków pracy oraz wywiązania się władz z wcześniejszych obietnic.
W ciągu kilku godzin pokojowy protest przerodził się jednak w ogromną manifestację przeciwko komunistycznemu systemowi. Na ulicach rozbrzmiewały hasła "Chleba!", "Wolności!" i "Precz z komuną!". Do robotników dołączali mieszkańcy miasta, uczniowie i studenci. Według różnych szacunków w demonstracjach uczestniczyło nawet około 100 tysięcy osób.
Odpowiedź władz była natychmiastowa i brutalna.
Do Poznania skierowano tysiące żołnierzy, setki czołgów i transporterów opancerzonych oraz oddziały Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W pacyfikacji miasta uczestniczyły również jednostki pancerne sprowadzone między innymi z poligonu w Biedrusku. Dowództwo nad operacją objął generał Stanisław Popławski.
Najbardziej dramatyczne sceny rozgrywały się między innymi w rejonie ulicy Kochanowskiego, gdzie mieścił się gmach Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa. To właśnie tam funkcjonariusze UB oraz żołnierze otworzyli ogień do protestujących. Walki trwały przez wiele godzin, a na ulicach ginęli cywile.
Według ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej życie straciło co najmniej 58 osób, a setki zostały ranne. Wśród ofiar znalazł się trzynastoletni Romek Strzałkowski, który do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Poznańskiego Czerwca.
Dzień po krwawym stłumieniu protestu mieszkańcy usłyszeli przemówienie premiera Józefa Cyrankiewicza. Zostało ono nagrane w poznańskiej rozgłośni Polskiego Radia i miało być jednoznacznym sygnałem, że władza nie zamierza tolerować podobnych wystąpień.
Właśnie wtedy padły słowa, które przeszły do historii:
"Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie w interesie klasy robotniczej..."
To zdanie natychmiast stało się symbolem polityki zastraszania prowadzonej przez komunistyczne władze. Choć przemówienie miało pokazać siłę państwa i odstraszyć potencjalnych przeciwników systemu, z biegiem lat zaczęło funkcjonować jako jeden z najbardziej znanych przykładów propagandy i pogardy wobec obywateli.
Paradoks historii polega na tym, że słowa Cyrankiewicza przetrwały znacznie dłużej niż system, którego bronił. Dziś są przypomnieniem atmosfery strachu panującej w Polsce Ludowej oraz sposobu, w jaki komunistyczne władze reagowały na społeczne niezadowolenie.
W 70. rocznicę Poznańskiego Czerwca 1956 mieszkańcy ponownie oddają hołd ofiarom robotniczego protestu. W mieście odbywają się uroczystości, składane są kwiaty, a uczestnicy przechodzą ulicami, na których siedem dekad temu rozgrywały się dramatyczne wydarzenia.
Historia Poznańskiego Czerwca to nie tylko opowieść o odwadze robotników i mieszkańców miasta. To także przypomnienie, jak wysoką cenę potrafi kosztować walka o wolność oraz jak jedno przemówienie może na zawsze zapisać się w pamięci kolejnych pokoleń jako symbol represji i nadużycia władzy.