Fakty historiiZ ruin do nadziei – Poznań 1946 oczami Ludomira Budzińskiego

Z ruin do nadziei – Poznań 1946 oczami Ludomira Budzińskiego

Gdy w lutym 1945 roku Zbigniew Zielonacki fotografował morze gruzów, wypalone szkielety kamienic i potrzaskane figury świętych w ruinach kościołów, nikt nie wiedział, czy miasto kiedykolwiek się podniesie. Rok później – zimą 1946 – ten sam Poznań uchwycił na kliszy Ludomir Budziński, przedwojenny dziennikarz poznańskiego radia, a po wojnie współwłaściciel laboratorium filmowego Foto-Kamera.Budziński nie dokumentował już tylko śmierci i zniszczenia. Jego aparat rejestrował pierwsze oznaki powrotu do życia.

koniec wojny
koniec wojny
Źródło zdjęć: © Cyryl.pl
  • foto Cyryl.pl
  • foto Cyryl.pl
  • foto Cyryl.pl
  • koniec wojny
  • cyryl
  • cyryl
  • foto Cyryl.pl
  • koniec wojny
  • koniec wojny
  • foto Cyryl.pl
  • koniec wojny
  • foto Cyryl.pl
  • koniec wojny
[1/13] foto Cyryl.plŹródło zdjęć: © Cyryl.pl

Budziński nie dokumentował już tylko śmierci i zniszczenia. Jego aparat rejestrował pierwsze oznaki powrotu do życia.

Na zachowanych kilkudziesięciu zdjęciach widzimy:

  • dzieci ślizgające się na prowizorycznej ślizgawce w dawnym poniemieckim basenie przeciwpożarowym na placu Kolegiackim (który niestety zniszczył pozostałości podziemi kolegiaty św. Marii Magdaleny),
  • łyżwiarzy na sadzawce w parku Wilsona,
  • tłum ludzi przed Dworcem Zachodnim – pierwszy wyraźny znak, że komunikacja i handel zaczynają się odradzać,
  • trwającą odbudowę gmachu poczty, katedry i Arcybiskupiego Seminarium Duchownego na Zagórzu,
  • rozbiórkę zrujnowanej Wieży Górnośląskiej (ostateczną decyzję podjęto dopiero w 1947 roku),
  • ocalałe fragmenty dawnej tkanki miejskiej – kościół NMP na Ostrowie Tumskim, kolegium jezuickie.

Tam, gdzie u Zielonackiego dominował dramat, groza i pustka, u Budzińskiego pojawia się ostrożna nadzieja. Miasto jest nadal morzem ruin, ale w kadrach już nieśmiało tętni życie: dzieci bawią się na lodzie, ludzie spieszą na dworzec, rusza uprzątanie ulic i pierwsze odbudowy.

Budziński – dziennikarz z wykształcenia i pasji – nie tylko rejestrował fakty. Tworzył wizualny zapis nadziei. Jego zdjęcia, obok dramatycznych fotografii Zielonackiego, tworzą dwugłos: rok 1945 to koszmar wojny i zniszczenia, rok 1946 to pierwsze kroki ku odrodzeniu.

Oba zbiory dzieli zaledwie kilkanaście miesięcy – a różnica jest ogromna. Zielonacki dokumentował śmierć miasta. Budziński – jego zmartwychwstanie.

Dziś te fotografie są jednym z najcenniejszych świadectw powojennego Poznania. Pokazują, że nawet po największej katastrofie można zacząć od nowa – wystarczy kilka łyżew na sadzawce, dziecięcy śmiech na lodzie i ludzie idący w stronę dworca.

Wybrane dla Ciebie