Zniknęła z mapy miasta, była wyższa niż współczesne wieżowce. Historia poznańskiej Fary, o której mało kto pamięta
W samym sercu Poznania, tuż obok Starego Rynku, przez wieki dominowała budowla, która dziś istnieje już tylko w wyobraźni historyków. Potężna Kolegiata Farna – gotycki kościół zajmujący niemal cały Plac Kolegiacki – była nie tylko jednym z najważniejszych miejsc religijnych miasta, ale także jedną z najwyższych świątyń w Europie.
Dziś w jej miejscu nie znajdziemy monumentalnych murów ani strzelistych wież. Zastąpiła ją zupełnie inna świątynia – barokowa fara jezuitów, uznawana za jeden z najpiękniejszych przykładów włoskiego baroku w Polsce. Jednak historia tego miejsca jest znacznie bardziej złożona i dramatyczna.
Świątynia, która górowała nad Europą
Pierwsza Kolegiata Farna powstała już w XIII wieku i przez kolejne stulecia była dumą miasta. W swojej najbardziej okazałej formie, osiągniętej w XIV i XV wieku, imponowała nie tylko rozmiarami, ale i bogactwem.
W jej wnętrzu znajdowały się aż 52 ołtarze – symbolicznie tyle, ile tygodni w roku. Każdy należał do innego cechu lub wspólnoty, co podkreślało znaczenie świątyni jako centrum życia społecznego i religijnego Poznania.
Kościół otaczały cmentarze, a sam Plac Kolegiacki wyglądał zupełnie inaczej niż dziś – bez kamienic, bez miejskiego zgiełku, za to z dominującą nad wszystkim gotycką bryłą świątyni.
Gdyby kolegiata przetrwała do naszych czasów, byłaby jedną z najwyższych budowli w Poznaniu – wyższą nawet niż współczesne wieżowce.
Stare Miasto jakiego nie znacie
Upadek i romantyczne ruiny
Z czasem jednak znaczenie świątyni zaczęło słabnąć. Wraz z kryzysem Rzeczypospolitej pogarszał się także stan kościoła. Pożary, powodzie i brak funduszy na remont doprowadziły do jego stopniowej degradacji.
Pod koniec XVIII wieku doszło do częściowego zawalenia wieży. W centrum miasta pojawiły się malownicze, ale zarazem smutne ruiny – symbol upadku dawnej potęgi. Ich wygląd uwiecznił w 1789 roku artysta Karol Alberti, tworząc serię gwaszy dokumentujących ostatnie chwile kolegiaty.
Wkrótce potem władze pruskie podjęły decyzję o całkowitej rozbiórce świątyni. Dla zaborcy była ona nie tylko ruiną, ale też symbolem polskości, który należało wymazać z krajobrazu miasta.
Tajemnice pod ziemią
Pod dawną kolegiatą spoczywali najznamienitsi mieszkańcy Poznania. W podziemiach i na przykościelnych cmentarzach chowano duchownych, uczonych i zasłużonych obywateli.
Do dziś nie wiadomo, co stało się z wieloma pochówkami. Podczas II wojny światowej Niemcy, budując w tym miejscu zbiornik przeciwpożarowy, natrafiali na ludzkie szczątki. Nie prowadzono jednak kompleksowych badań archeologicznych, dlatego wiele tajemnic nadal pozostaje nierozwiązanych.
Istnieje nawet przypuszczenie, że właśnie tutaj może spoczywać słynny poznański lekarz, Józef Struś.
Nowa fara – barokowa iluzja
Jeszcze zanim stara kolegiata całkowicie zniknęła, do Poznania przybyli jezuici. To oni zdecydowali się wznieść nową świątynię – dzisiejszą farę.
Budowa rozpoczęła się na trudnym terenie, częściowo poza dawnymi murami miejskimi, gdzie grunt nie był stabilny. Z tego powodu zrezygnowano z ciężkiej kopuły, zastępując ją malarską iluzją. Do dziś odwiedzający mają wrażenie, że nad ich głowami wznosi się monumentalna konstrukcja, choć w rzeczywistości to jedynie mistrzowsko wykonane malowidło.
Wnętrze kościoła pełne jest podobnych zabiegów. Kolumny są w dużej mierze dekoracyjne, a marmury to w rzeczywistości odpowiednio pomalowany gips. Jedynym prawdziwym kamieniem pozostaje posadzka, pod którą kryją się kolejne tajemnice – podziemia badane przez archeologów.
Legendy o podziemnych przejściach
Od lat krążą opowieści o tunelach łączących farę z poznańskim ratuszem. Choć badania archeologiczne nie potwierdziły ich istnienia pod obecnym kościołem, niektórzy świadkowie twierdzą, że wejście do nich znajdowało się w rejonie krużganków.
Ostateczne rozwiązanie tej zagadki mogłoby przynieść dopiero kompleksowe przebadanie całego Placu Kolegiackiego.
Organy, które przetrwały historię
Jednym z najcenniejszych elementów dzisiejszej fary są monumentalne organy zbudowane w XIX wieku przez niemieckiego mistrza Friedricha Ladegasta. Instrument składa się z ponad 2600 piszczałek, z których największe mają ponad pięć metrów długości.
Podczas I wojny światowej część piszczałek została zarekwirowana na potrzeby militarne. Po latach udało się jednak odtworzyć instrument w jego pierwotnej formie, co czyni go dziś jednym z nielicznych tak dobrze zachowanych dzieł tego organmistrza na świecie.
Miasto, które zapomniało o swoim gigancie
Dziś niewielu mieszkańców zdaje sobie sprawę, że pod ich stopami kryją się pozostałości jednej z największych świątyń średniowiecznej Europy. Kolegiata Farna zniknęła z powierzchni ziemi, ale jej historia wciąż pozostaje zapisana w archiwach, legendach i – być może – wciąż nieodkrytych podziemiach.
To opowieść o potędze, upadku i przemianie. O mieście, które nieustannie się zmienia, ale nigdy do końca nie zapomina o swojej przeszłości.