Poznań, kupieckie serce Europy – Jak obcy handlarze budowali potęgę miasta nad Wartą
Międzynarodowe Targi Poznańskie to dziś ikona miasta, przyciągająca wystawców z całego świata. Jednak korzenie tej handlowej potęgi sięgają głęboko w przeszłość – już w średniowieczu Poznań tętnił międzynarodowym handlem, stając się kluczowym węzłem na mapie Europy. To nie przypadek: miasto powstało właśnie dzięki handlowemu potencjałowi, a przez wieki przyciągało kupców z odległych krain, kształtując jego wielokulturowy charakter.
Założyciele Poznania, piastowscy książęta Przemysł I i Bolesław Pobożny, doskonale zdawali sobie sprawę z korzyści płynących z lokalizacji nad Wartą. W 1253 roku, wydając przywilej lokacyjny, umieścili nowe miasto na skrzyżowaniu ważnych szlaków: od Śląska ku północy do Gdańska oraz wzdłuż traktu solnego łączącego ziemie niemieckie z Państwem Krzyżackim. Do budowy zaprosili doświadczonych osadników ze Śląska i Saksonii, oferując im ośmioletnie zwolnienie z opłat handlowych. W ten sposób wytyczono centralny rynek – plac, który przez siedem stuleci służył jako bijące serce wymiany towarów.
Okres XV i XVI wieku przyniósł Poznaniowi prawdziwy rozkwit handlowy. Miasto stało się drugim po Gdańsku ośrodkiem rzemiosła w Polsce, z setką specjalizacji – od wyrobów skórzanych i tkackich po złotnicze arcydzieła. Lokalni producenci znajdowali zbyt na swoje towary, jednocześnie sprowadzając brakujące dobra. Rynek ożywał szczególnie podczas czterech corocznych jarmarków: wielkopostnego wiosną, świętojańskiego latem, michałowskiego jesienią i łucjańskiego zimą. Te wydarzenia przyciągały kupców z całej Europy, zwłaszcza z Berlina, Lipska, Wrocławia czy Norymbergi. Przykładem jest Mikołaj Wilda, norymberski商人, który w XV wieku przeniósł biznes do Poznania, zyskał obywatelstwo, dwukrotnie został burmistrzem i nazwał jedną z wiosek swoją nazwiskiem – dziś to dzielnica Wilda.
Nie tylko Niemcy widzieli w Poznaniu szansę. Trudne czasy w ojczyznach pchnęły tu Greków i Genueńczyków, wypędzonych przez Turków z Krymu. Od XVI wieku Grecy handlowali winem, safianem do opraw książek, tytoniem, oliwą i bakaliami, integrując się na tyle, że w XVIII wieku założyli pierwszą parafię prawosławną w mieście. Podobnie Ormianie, uciekający przed mongolskimi najazdami już od XIII wieku, sprowadzali z Lwowa i Kamieńca Podolskiego luksusy: wschodnią broń, biżuterię, dywany, jedwabie i przyprawy korzenne. Te egzotyczne towary cieszyły się wzięciem wśród lokalnej szlachty, jak rodzina Górków, choć w burzliwym XVII wieku wielu Ormian opuściło miasto.
Inną barwną grupą byli Szkoci, przybywający w XVI i XVII wieku z powodu religijnych konfliktów i biedy w ojczyźnie. Osiedlali się w Gostyniu, Lesznie i Poznaniu, często prowadząc handel obnośny – z igłami, nożykami czy sprzączkami w plecakach. Jak opisywał wojewoda poznański Łukasz Opaliński, ci skromni wędrowcy budzili niechęć cechów, co zmusiło ich do rezygnacji z "czarnego" handlu. Bogatsi Szkoci kupowali nieruchomości, żenili się z mieszczkami i przechodzili na katolicyzm; niektórzy wstępowali do armii, zamieniając kramy na broń.
Największą rolę w poznańskim handlu odegrali Żydzi, obecni od czasów piastowskich. Przywilej kaliski z 1264 roku, wydany przez Bolesława Pobożnego, zapewniał im ochronę i swobodę w interesach. Handlowali przyprawami, płacąc za dzierżawę cmentarza... pieprzem, imbirem czy szafranem. W XIX wieku, pod pruskim panowaniem, żydowscy przedsiębiorcy zdominowali Stary Rynek – Rudolf Petersdorff otworzył ogromny dom mody z odzieżą i obuwiem, a Hartwig Kantorowicz eksportował wódki i likiery na cały świat.
Dzięki tym międzynarodowym wpływom Poznań nie tylko bogacił się ekonomicznie, ale też kulturowo – w architekturze, nauce, języku i kuchni. Od średniowiecznych jarmarków po dzisiejsze targi, miasto pozostaje symbolem otwartego handlu, gdzie spotykają się tradycja i globalizacja.