1 września 1939 w Poznaniu. Tak wyglądał pierwszy dzień wojny – godzina po godzinie

Najpierw nad miastem pojawił się samotny niemiecki samolot. Potem na chwilę zapadła cisza. Około południa nad Poznań nadciągnęły dziesiątki bombowców, a wieczorem nastąpił najtragiczniejszy nalot. 1 września 1939 roku mieszkańcy Poznania w ciągu zaledwie kilkunastu godzin przeszli od niepewności i niedowierzania do brutalnego doświadczenia wojny. Odtwarzamy przebieg tego dnia niemal godzina po godzinie.

1 wrzesień 19391 wrzesień 1939
Źródło zdjęć: © poznań

Przed świtem – wojna już się rozpoczęła

Kiedy większość poznaniaków jeszcze spała, niemieckie wojska rozpoczęły atak na Polskę. Był piątek, 1 września 1939 roku. Dzień, który dla wielu rodzin miał oznaczać przede wszystkim koniec wakacji i początek nowego roku szkolnego, stał się początkiem największego konfliktu w dziejach.

W Poznaniu od wielu miesięcy liczono się z możliwością wojny. Budowano schrony przeciwlotnicze i kopano rowy, w których ludność miała chronić się przed odłamkami. Do początku września ich łączna długość wynosiła około 25 kilometrów. Na Fundusz Obrony Narodowej, Fundusz Obrony Morskiej oraz Pożyczkę Obrony Przeciwlotniczej mieszkańcy przekazywali pieniądze i kosztowności. Na samą Pożyczkę Obrony Przeciwlotniczej z Poznania wpłynęło około 9 mln zł.

Miasto sprawiało więc wrażenie przygotowanego. W rzeczywistości jego możliwości obrony przed Luftwaffe były niewielkie.

Około godz. 5.00 – alarm w poznańskich jednostkach

W poznańskich jednostkach wojskowych ogłoszono alarm. Polska była już atakowana, choć wielu mieszkańców miasta nie zdawało sobie jeszcze sprawy z tego, jak szybko wojna dotrze również tutaj.

Poznań dysponował artylerią przeciwlotniczą rozmieszczoną m.in. na Garbarach, Górczynie, Jeżycach i Starołęce. Działa znajdowały się również w rejonie Ławicy oraz przy Zakładach Hipolita Cegielskiego. System obserwacyjny korzystał ze stanowisk na Cytadeli i w Przeźmierowie. Problem polegał na tym, że siły te były zdecydowanie zbyt małe, by skutecznie osłonić duże miasto przed masowym nalotem.

Około godz. 6.00 – do Poznania docierają informacje o bombardowaniach

Wiadomości o niemieckich atakach zaczynały napływać z innych części kraju. Według zachowanych relacji komendant cywilnego lotniska Adam Szwedkowski alarmował dowództwo Ławicy o bombardowaniu Wielunia.

Mimo coraz bardziej niepokojących informacji mieszkańcy nadal nie wiedzieli, czy niemieckie samoloty rzeczywiście pojawią się nad Poznaniem.

Godz. 8.30 – pierwszy niemiecki samolot nad Poznaniem

To jeden z najważniejszych momentów tego poranka.

Mimo mgły polscy obserwatorzy dostrzegli nadlatujący niemiecki samolot rozpoznawczy Henschel Hs 126. Nad Poznaniem zawyły syreny alarmu przeciwlotniczego. Był to pierwszy tak wyraźny sygnał dla mieszkańców, że wojna nie jest już wydarzeniem rozgrywającym się gdzieś przy granicy.

Niemiecka maszyna prowadziła rozpoznanie. Bomb jednak nie zrzuciła.

Po pewnym czasie alarm odwołano.

Około godz. 10.00 – drugi zwiadowca

Nad miastem pojawił się kolejny niemiecki samolot rozpoznawczy.

Tym razem zareagowała obrona Ławicy. Do maszyny ogień otworzyły dwa działa przeciwlotnicze. W powietrze wzbił się również polski myśliwiec pilotowany przez Mikołaja Gudelisa-Kosteckiego.

Próba przechwycenia niemieckiej maszyny zakończyła się jednak niepowodzeniem.

Potem znów zrobiło się spokojnie.

Była to cisza przed nalotem.

Przed południem – 31 bombowców rusza na Poznań

Mieszkańcy nie mogli o tym wiedzieć, ale niemieckie lotnictwo przygotowywało już właściwy atak.

W stronę Poznania skierowano 31 bombowców Heinkel He 111 należących do 26. Pułku Bombowego. Osłaniały je niemieckie myśliwce.

Plan zakładał uderzenie przede wszystkim na poznańskie lotnisko, ale część maszyn miała zaatakować również samo miasto.

Godz. 12.00 – poznaniacy słuchają informacji o wojnie

W samo południe wielu mieszkańców znajdowało się przy radioodbiornikach. Słuchano oficjalnego wystąpienia informującego o niemieckiej agresji.

W tym samym czasie od południa zbliżała się do Poznania formacja niemieckich bombowców.

Maszyny nadlatywały z kierunku, z którego się ich nie spodziewano. Dodatkowo leciały na wysokości około 3 tys. metrów – poza skutecznym zasięgiem części poznańskiej artylerii przeciwlotniczej.

Chwilę po godz. 12.00 – pierwsze bomby

Niemiecka formacja rozdzieliła się.

Dwadzieścia dwa Heinkle skierowały się na Ławicę. Dziewięć kolejnych bombowców ruszyło nad miasto.

Pierwsze eksplozje rozległy się na terenie lotniska.

Dopiero wtedy ponownie uruchomiono syreny alarmowe.

Dla ludzi znajdujących się na Ławicy było już za późno na spokojne zejście do schronów.

Około godz. 12.10 – Ławica pod bombami

Na lotnisku trwała mobilizacja i ewakuacja. Wśród znajdujących się tam ludzi byli żołnierze oraz zmobilizowani cywile.

Bomby trafiały w budynek dowództwa, hangary, garaże, wartownie i koszary. Niemieckie samoloty po zrzuceniu bomb ostrzeliwały dodatkowo teren lotniska z broni pokładowej.

Według materiału źródłowego podczas tego ataku na terenie 3. Bazy Lotniczej zginęło 21 osób, a kilkanaście zostało rannych.

Kilkanaście minut później – polscy piloci startują

Do walki ruszyły trzy znajdujące się na Ławicy polskie myśliwce PZL P.11c ze 132. Eskadry Myśliwskiej.

Start odbywał się w dramatycznych warunkach. Samoloty znajdowały się w otwartym hangarze, a w jednej z maszyn początkowo nie chciał uruchomić się silnik.

W powietrze ruszyli polscy piloci, wśród nich Mikołaj Gudelis-Kostecki, Jan Pudelewicz i Wawrzyniec Jasiński. Doszło do walki z niemieckimi myśliwcami.

Źródła różnią się w szczegółach dotyczących poszczególnych zestrzeleń, ale przyjmuje się, że w pierwszym dniu wojny Niemcy stracili nad Poznaniem i jego okolicami trzy samoloty – dwa myśliwce Bf 109 oraz bombowiec He 111.

Około godz. 12.20 – kolejny atak

Poznań nie zdążył jeszcze otrząsnąć się po pierwszych eksplozjach, gdy pojawiły się następne niemieckie maszyny.

Bomby spadały w rejonie mostów na Warcie, Dworca Głównego, Jeżyc oraz ponownie Ławicy. Ostrzeliwano i bombardowano strategiczne punkty komunikacyjne miasta.

Niemieckie bombowce atakujące Poznań spotkały się z ogniem dział przeciwlotniczych Zakładów Hipolita Cegielskiego. Artylerzystom udało się uszkodzić jednego z Heinkli.

Wczesne popołudnie – Poznań już wie, czym jest wojna

Na ulicach znajdowali się zabici i ranni. Uszkodzone były budynki, trwały akcje ratunkowe. Do szpitali przewożono poszkodowanych.

Szczególnie niebezpieczne były okolice Dworca Głównego. Znajdowały się tam pociągi ewakuacyjne i tłumy ludzi próbujących opuścić miasto.

Pierwszego dnia wojny niemieckie bomby nie ograniczały się do celów wojskowych. Ginęła ludność cywilna.

Około godz. 14.00–15.00 – ponownie Ławica

Niemieckie lotnictwo kolejny raz pojawiło się nad rejonem lotniska.

Ławica była jednym z najważniejszych celów Luftwaffe tego dnia. Niemcy chcieli zniszczyć bazę, zaplecze techniczne i możliwość wykorzystania lotniska przez polskie lotnictwo.

Tymczasem po wcześniejszym nalocie personel bazy rozpoczął ewakuację. Polskie myśliwce przenosiły się na lotniska polowe, z których miały kontynuować walkę.

Popołudnie – mieszkańcy próbują ratować rannych

Strażacy, harcerze, służby sanitarne i mieszkańcy przystępowali do akcji ratunkowych.

Harcerze pełnili służbę obserwacyjno-meldunkową i sanitarną. Wśród młodych ludzi, którzy tego dnia zapłacili za nią życiem, znaleźli się Edward Pietrzykowski i Henryk Wysocki.

Najgorsze jednak wciąż było przed miastem.

Około godz. 18.00 – nad Poznań nadciąga blisko 100 bombowców

Wieczorem rozpoczął się najpotężniejszy nalot 1 września.

Nad miasto nadleciała ogromna formacja – według materiału źródłowego licząca blisko sto bombowców Heinkel.

Ponownie bombardowano Dworzec Główny i obiekty wojskowe na Jeżycach. Bomby spadały również w rejonie Starego Zoo, Starołęki, Garbar, Poczty Głównej, koszar na Wildzie i Ławicy.

Trafiony został kolektor wodny na Dębcu. Bomby uderzały w domy przy ulicach Kanałowej, Chełmońskiego i Grunwaldzkiej.

Około godz. 18.00 – giną młodzi harcerze

W czasie wieczornego nalotu śmierć ponieśli również harcerze pomagający w mieście.

Edward Pietrzykowski wcześniej został ranny podczas bombardowania zakładów Cegielskiego. Mimo obrażeń odmówił wyjazdu do szpitala i wrócił do służby. Zginął podczas patrolu w rejonie Jeżyc.

Henryk Wysocki znajdował się natomiast na patrolu przy ul. Bukowskiej. Próbując schronić się przed bombami w rejonie skrzyżowania Bukowskiej i Przybyszewskiego, upadł na zerwaną sieć trakcyjną znajdującą się pod napięciem. Zginął na miejscu.

Mieli po 16 lat.

Po godz. 18.00 – miasto liczy ofiary

Kiedy niemieckie samoloty odleciały, ukazała się skala zniszczeń.

Płonęły budynki. Ratownicy przeszukiwali gruzy. Na ulicach leżeli zabici. Według materiału źródłowego sam wieczorny nalot przyniósł śmierć około 80 osobom.

Ustalenie pełnego bilansu pierwszego dnia wojny okazało się później trudne. Kolejne badania wskazywały różne liczby – od ponad 230 do ponad 260 zabitych i osób, które zmarły później wskutek odniesionych ran. W przywołanym opracowaniu jako współcześnie przyjmowaną wskazano listę 263 ofiar.

Wieczór 1 września – Poznań jest już innym miastem

Jeszcze rano część mieszkańców mogła wierzyć, że wojna ominie Poznań albo że polskie lotnictwo i artyleria powstrzymają niemieckie maszyny.

Kilka godzin później nikt nie mógł mieć podobnych złudzeń.

Na Ławicy były zniszczone hangary i koszary. W mieście stały uszkodzone kamienice. Szpitale przyjmowały rannych, strażacy i ochotnicy pracowali przy gruzach, a rodziny szukały swoich bliskich.

Ciała zabitych zaczęto przewozić m.in. do hali targowej. W kolejnych dniach trzeba było organizować ich pochówki.

To był dopiero pierwszy dzień

1 września zakończył się dla Poznania tragedią, ale sytuacja militarna miasta była już właściwie przesądzona.

Poznań nie miał być broniony za wszelką cenę. Polskie dowództwo obawiało się odcięcia Armii "Poznań" przez niemieckie wojska nacierające na innych kierunkach.

Już 2 września zapadł rozkaz opuszczenia miasta przez Wojsko Polskie. 4 września Poznań opuściła policja, a dzień później ostatnie polskie oddziały wysadzały mosty.

10 września 1939 roku do Poznania wkroczyły pierwsze niemieckie jednostki.

Rozpoczynała się okupacja, która miała trwać ponad pięć lat.

Ale dla poznaniaków wojna nie zaczęła się 10 września wraz z pojawieniem się niemieckich żołnierzy na ulicach. Zaczęła się dziewięć dni wcześniej – od sylwetki samolotu dostrzeżonego we mgle o godz. 8.30, pierwszego wycia syren i bomb, które kilka godzin później zaczęły spadać na miasto.

Tak wyglądał 1 września 1939 roku w Poznaniu – od pierwszego alarmu do wieczoru, w którym nikt nie miał już wątpliwości, że świat znany z poprzedniego dnia właśnie przestał istnieć.

Wybrane dla Ciebie