Wieczorem 26 grudnia 1918 roku pociąg z Ignacym Janem Paderewskim wjechał na Dworzec Cesarski. Niemieckie władze próbowały wcześniej doprowadzić do tego, aby słynny pianista i polityk przejechał przez Poznań bez zatrzymywania się. Stało się inaczej. Na Paderewskiego czekały tłumy Polaków, a jego przejazd do hotelu Bazar zamienił się w wielką manifestację narodową. Sam Paderewski nie wzywał do walki – jego obecność stała się jednak potężnym symbolem.
Następnego dnia napięcie eksplodowało. Niemiecka manifestacja przeszła przez centrum, zrywano polskie i alianckie flagi, doszło do zamieszek, a później do wymiany ognia. Zginął Franciszek Ratajczak. Powstańcy zaczęli zajmować strategiczne obiekty Poznania, w tym Dworzec Główny i część fortów. Do miasta ruszyli ochotnicy z innych miejscowości Wielkopolski. Powstanie, którego rozpoczęcia polscy działacze nie planowali na ten konkretny dzień, stało się faktem.
Niecałe 38 lat później historia ponownie wyprowadziła Poznaniaków na ulice.
28 czerwca 1956 roku o godz. 6.30 zawyła syrena w Zakładach im. Józefa Stalina Poznań, czyli dawnych zakładach Hipolita Cegielskiego. Robotnicy mieli dość pogarszających się warunków życia i pracy oraz ignorowania ich postulatów. Wyszli z fabryki i ruszyli w kierunku centrum. Do pochodu przyłączały się kolejne tysiące ludzi. Protest ekonomiczny szybko nabrał charakteru politycznego. Poznański Czerwiec stał się pierwszym w PRL strajkiem generalnym i masową demonstracją uliczną przeciwko komunistycznej władzy. Reżim odpowiedział siłą. Według obecnych ustaleń zginęło 58 osób, a najmłodszą i najbardziej symboliczną ofiarą został 13-letni Romek Strzałkowski.
Dlaczego właśnie Poznań?
Odpowiedzi trzeba szukać znacznie wcześniej niż w 1918 czy 1956 roku.
Zanim powstała Polska
Historia Poznania zaczyna się przed historią państwa polskiego. Na Ostrowie Tumskim, naturalnie chronionym przez Wartę i Cybinę, rozwijał się jeden z najważniejszych grodów piastowskich. W X wieku jego znaczenie gwałtownie wzrosło.
Za panowania Mieszka I poznański gród został monumentalnie rozbudowany. Powstała tutaj książęca rezydencja – palatium – oraz obiekty sakralne. Poznań wraz z Gnieznem należał do najważniejszych centrów rodzącego się państwa Piastów.
To właśnie z Poznaniem nierozerwalnie związane są początki polskiego chrześcijaństwa. W 968 roku ustanowiono tutaj biskupstwo misyjne, na którego czele stanął biskup Jordan.
Trzeba jednak zachować ostrożność przy popularnym stwierdzeniu, że "Polska została ochrzczona w Poznaniu". Miejsce chrztu Mieszka I z 966 roku pozostaje przedmiotem dyskusji historyków. Poznań jest jednym z najważniejszych kandydatów, ale przedstawianie tej lokalizacji jako bezspornego faktu byłoby zbyt daleko idące.
Pewne jest natomiast, że Ostrów Tumski znajdował się w samym centrum wydarzeń, z których narodziło się państwo polskie.
Miasto królów
Pierwsza monarchia Piastów nie przetrwała bez wstrząsów. W latach 30. XI wieku państwo pogrążyło się w kryzysie, a najazd czeskiego księcia Brzetysława spustoszył Wielkopolskę. Polityczny środek ciężkości odbudowywanego państwa przesunął się później w kierunku Krakowa.
Poznań przestał pełnić rolę jednego z głównych centrów monarszych całego kraju, ale pozostał jednym z najważniejszych ośrodków Wielkopolski.
Kolejny wielki przełom nastąpił w XIII wieku.
W 1253 roku książęta Przemysł I i Bolesław Pobożny lokowali Poznań na prawie magdeburskim na lewym brzegu Warty. Powstał układ miasta, którego sercem został Rynek – przestrzeń do dziś wyznaczająca centrum historycznego Poznania.
Kilka dekad później z Wielkopolski wyszła kolejna próba odbudowania Królestwa Polskiego. Przemysł II został w 1295 roku koronowany na króla Polski. Jego panowanie trwało jednak krótko. W lutym 1296 roku został zamordowany w Rogoźnie.
Poznań pozostał miastem królewskim, handlowym i administracyjnym, ale polityczna stolica państwa znajdowała się już gdzie indziej.
Poznański sposób na potęgę
W kolejnych stuleciach miasto coraz bardziej budowało swoją pozycję nie dzięki dworowi królewskiemu, lecz dzięki handlowi, rzemiosłu, edukacji i przedsiębiorczości.
Położenie na ważnych szlakach handlowych sprzyjało rozwojowi. W mieście spotykali się kupcy z różnych części Europy. Poznań stawał się miejscem, w którym pieniądz i organizacja zaczynały mieć równie duże znaczenie jak polityka.
W 1519 roku biskup Jan Lubrański utworzył Akademię Lubrańskiego. Kilkadziesiąt lat później centrum miasta zmieniło swoje oblicze dzięki włoskiemu architektowi Janowi Baptyście Quadro, który przebudował ratusz w duchu renesansu.
To właśnie z XVI wieku wywodzi się również jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Poznania – koziołki pojawiające się nad zegarem ratuszowym.
Złoty okres nie trwał jednak wiecznie.
Wojny, epidemie i rozbiory
XVII i początek XVIII wieku przyniosły Poznaniowi wojny, przemarsze wojsk, epidemie i gospodarcze osłabienie. Miasto doświadczyło skutków potopu szwedzkiego oraz kolejnych konfliktów rozgrywających się na ziemiach Rzeczypospolitej.
Największa zmiana polityczna przyszła jednak pod koniec XVIII wieku.
W wyniku II rozbioru Polski w 1793 roku Poznań znalazł się w granicach Prus.
Dla miasta rozpoczęła się epoka, która miała niezwykle silnie ukształtować jego późniejszą tożsamość.
Zamiast szabli – bank, sklep i fabryka
Poznań XIX wieku jest kluczowy dla zrozumienia wydarzeń z 1918 roku.
Po krótkim okresie przynależności do Księstwa Warszawskiego miasto ponownie znalazło się pod panowaniem pruskim. Z czasem polityka germanizacyjna stawała się coraz silniejsza.
Wielkopolanie wypracowali jednak specyficzny model oporu. Obok działalności niepodległościowej rozwijali pracę organiczną.
Jeżeli ziemia miała pozostać polska – należało jej nie sprzedawać. Jeżeli polski przedsiębiorca miał konkurować z niemieckim – musiał być równie dobrze albo lepiej zorganizowany. Potrzebne były banki, spółdzielnie, sklepy, przedsiębiorstwa, szkoły i organizacje społeczne.
Symbolem tej filozofii stał się Hipolit Cegielski. Filolog, który po utracie pracy nauczyciela zajął się handlem, a następnie przemysłem, stworzył przedsiębiorstwo będące jednym z filarów polskiego życia gospodarczego w Poznaniu.
Karol Marcinkowski rozwijał działalność społeczną i edukacyjną. Tytus Działyński budował zaplecze polskiej kultury i nauki.
To właśnie wtedy ukształtował się stereotyp Poznaniaka jako człowieka pragmatycznego, gospodarnego i dobrze zorganizowanego. Za tym stereotypem kryje się jednak konkretne doświadczenie historyczne: w Wielkopolsce gospodarka stała się narzędziem walki o narodową tożsamość.
I dlatego rok 1918 nie pojawił się znikąd.
Poznań był przygotowany, zanim padł pierwszy strzał
Powstanie Wielkopolskie nie było wyłącznie spontanicznym wybuchem patriotycznego entuzjazmu.
Za sukcesem stały dziesięciolecia samoorganizacji społeczeństwa, doświadczenia organizacyjne, polskie struktury polityczne, organizacje społeczne i wojskowe oraz ludzie wychowani w przekonaniu, że o polskość trzeba dbać każdego dnia.
Paderewski stał się katalizatorem wydarzeń, ale nie stworzył tego ruchu.
Kiedy 27 grudnia 1918 roku sytuacja w Poznaniu wymknęła się spod kontroli, istniało społeczeństwo zdolne bardzo szybko przejść od manifestacji do zorganizowanego działania.
Powstanie rozlało się na Wielkopolskę i zakończyło sukcesem, a jego zdobycze zostały następnie potwierdzone w powojennym układzie politycznym. To jedno z najważniejszych zwycięskich polskich zrywów niepodległościowych.
Poznań wrócił do Polski.
Cegielski – niezwykła klamra historii
Jest w historii Poznania pewien szczegół, który wyjątkowo mocno łączy XIX i XX wiek.
Hipolit Cegielski budował swoją fabrykę w czasach, kiedy działalność gospodarcza była elementem obrony polskości przed germanizacją.
Sto lat później to właśnie robotnicy zakładów noszących jego imię stali się początkiem buntu przeciwko innemu systemowi.
28 czerwca 1956 roku nie walczyli z Prusami. Nie domagali się przyłączenia Poznania do Polski. Polska formalnie istniała.
Domagali się jednak godności, sprawiedliwych warunków życia i traktowania ich przez władzę jak obywateli.
Pochód wyruszył z zakładów Cegielskiego do centrum. Wraz z upływem godzin postulaty ekonomiczne mieszały się z politycznymi i wolnościowymi. Władza skierowała przeciw protestującym wojsko, czołgi i funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa.
Poznański Czerwiec został krwawo stłumiony, ale jego znaczenia nie udało się wymazać. Był pierwszym wielkim buntem robotniczym w PRL i pierwszym z kolejnych "polskich miesięcy", które prowadziły przez 1968, 1970, 1976 i narodziny Solidarności do przełomu 1989 roku.
Dlaczego Poznań?
Nie dlatego, że mieszkańcy tego miasta byli z natury bardziej buntowniczy niż inni Polacy.
Wręcz przeciwnie. Historia Poznania pokazuje coś bardziej interesującego.
Tutejszy opór często wyrastał z organizacji, poczucia wspólnoty, pracy i przekonania, że państwo – niezależnie od tego, kto nim rządzi – nie może bez końca ignorować ludzi.
W XIX wieku Poznaniacy nauczyli się bronić swojej tożsamości nie tylko na barykadzie, ale również przy kasie bankowej, w warsztacie, fabryce, szkole i spółdzielni.
W 1918 roku ta społeczna infrastruktura pomogła zwyciężyć.
W 1956 roku robotnicy jednego z najbardziej symbolicznych zakładów miasta uznali, że granica została przekroczona.
Dwa bunty dzieliło 38 lat. Łączyła je jednak znacznie dłuższa historia.
Miasto, które zaczynało razem z Polską
Poznań nie potrzebuje legendy o byciu "zawsze pierwszym", ponieważ jego rzeczywista historia jest wystarczająco niezwykła.
Ostrów Tumski był jednym z najważniejszych centrów monarchii pierwszych Piastów. Tutaj powstało pierwsze biskupstwo na ziemiach państwa Mieszka. Tutaj pochowano pierwszych polskich władców. Później miasto przeżyło rozbicie dzielnicowe, rozkwit handlowy, wojny, epidemie, zabory, germanizację, dwa konflikty światowe i komunizm.
Za każdym razem musiało definiować się na nowo.
Może właśnie dlatego odpowiedź na pytanie "dlaczego Poznań?" nie kryje się w jednym wydarzeniu.
Kryje się w ciągłości.
W Ostrowie Tumskim i średniowiecznym mieście lokacyjnym. W renesansowym ratuszu i XIX-wiecznych instytucjach pracy organicznej. W fabryce Cegielskiego. W hotelu Bazar. Na ulicach grudnia 1918 roku i czerwca 1956 roku.
Poznań wielokrotnie zmieniał granice państw, systemy polityczne i język urzędów. Nie zmieniła się natomiast świadomość znaczenia miasta i niezwykle silna kultura samoorganizacji jego mieszkańców.
Dlatego kiedy dziś patrzymy na poznańskie koziołki, Ostrów Tumski, Bazar, dawną fabrykę Cegielskiego czy Poznańskie Krzyże, nie oglądamy kilku niezwiązanych ze sobą zabytków.
Patrzymy na kolejne rozdziały tej samej historii.
Historii miasta, które przez ponad tysiąc lat nauczyło się jednej rzeczy wyjątkowo dobrze: pamiętać, kim jest.